Prawo

Subscribe to Kanał Prawo
Zaktualizowano: 2 godziny 51 min. temu

Coraz więcej przypadków niekulturalnych zachowań sędziów podczas rozpraw

wt., 09/25/2018 - 20:56
&lt![CDATA[

Wyniki monitoringu - organizowanego przez Fundację Court Watch Polska - przedstawiono we wtorek w Warszawie. Pierwsza edycja Obywatelskiego Monitoringu Sądów odbyła się w 2011 r. Przedstawione we wtorek wyniki badania są ósmą edycją raportu. Od lipca 2017 r. do lipca tego roku 415 wolontariuszy obserwowało 4 tys. 696 posiedzeń i rozpraw w 147 sądach.

Z przedstawionych badań wynika m.in., że w ponad 3,5 proc. obserwacji wskazano na występowanie zachowań agresywnych lub niekulturalnych u sędziów. W ponad 90 proc. rozpraw do zachowania sędziów obserwatorzy nie zgłosili zarzutów.

Prezes fundacji i współautor raportu Bartosz Pilitowski podkreślił podczas briefingu, na którym zaprezentowano raport: "Liczyliśmy, że w tym roku pod wpływem pewnych zmian społecznych, z którymi mamy do czynienia, w sądach z takim (negatywnym) zachowaniem obywatele będą spotykali się rzadziej. Jest dokładnie odwrotnie". Dodał, że obraz sądownictwa jest budowany "często przez pojedyncze osoby, których zachowania są niewłaściwe".

"W kilku przypadkach sędziowie okazywali irytację osobom składającym zeznania lub nie mającym wiedzy na temat obowiązujących procedur. Używano przy tym kolokwialnego języka, słowa uczestników nazywano +bzdurami+ lub mówiono, że dana kwestia sądu +nie obchodzi+. Podważano wiedzę zeznających, nie szczędząc przy tym złośliwości" - wymieniono w raporcie.

Jak zaznaczono obserwatorzy odnotowali wiele przypadków, gdy sędziowie wykazywali się "empatią, entuzjazmem, kulturą osobistą, równym traktowaniem i poszanowaniem stron". "Nawet jeśli przyjmiemy, że 3 proc. to mało, należy pamiętać, że każdego roku przez sądy przewijają się setki tysięcy ludzi i nawet jeśli tylko co 30. doświadczy niewłaściwego zachowania, nadal są to tysiące osób rocznie" - czytamy.

"Należy pamiętać, że jest to wskaźnik dotyczący posiedzeń, na których obecna była publiczność" - podkreślono. "Mamy podstawy domniemywać, że gdy na sali są nasi obserwatorzy, sędziowie są bardziej powściągliwi. Rzeczywisty odsetek posiedzeń, podczas których zdarza się, że sędzia zachował się w sposób niewłaściwy w stosunku do uczestników, może być więc wyższy" - napisano.

Zdaniem autorów raportu negatywny jest wzrost odsetka takich niekulturalnych zachowań w porównaniu z poprzednimi raportami - np. w roku 2015 było to ponad 2 proc., a w roku 2017 ponad 2,5 proc. Jak oceniono "w obliczu – wydawać by się mogło – powszechnego wśród sędziów zwiększenia świadomości, że relacje z obywatelami będą decydować o przyszłości niezależności władzy sądowniczej – takie pogorszenie wskaźników traktowania obywateli w sądach wręcz zaskakuje".

Kolejnym negatywnym zjawiskiem - jak oceniono - jest niepunktualne rozpoczynanie rozpraw w sądach. "W doświadczeniu naszych obserwatorów opóźnienia rozpraw są raczej regułą niż wyjątkiem" - zaznaczono.

Na niepunktualność rozpoczęcia rozprawy wskazano w ponad połowie obserwacji - 56 proc. "Podobnie jak w latach ubiegłych, średnia długość opóźnienia niepunktualnie rozpoczętych rozpraw wynosi 15 min." - czytamy. Jak dodano "mimo że opóźnienie najczęściej nie przekracza 10 min., w przypadku skrajnym wyniosło ponad cztery godziny, gdyż biegły dojeżdżający z miasta oddalonego o 300 km do Sądu Okręgowego w Katowicach spóźnił się na pociąg".

"Cieszy natomiast ciągły spadek obserwacji obecności prokuratora w sali poza czasem rozprawy. Ten budzący bardzo złe skojarzenia zwyczaj zdarza się naszym wolontariuszom obserwować prawie czterokrotnie rzadziej niż miało to miejsce na początku monitoringu" - głosi kolejny z wniosków raportu.

Jego autorzy ocenili również, że w zdecydowanej większości przypadków sędziowie w sposób równy dla obserwatorów procesów traktowali strony. "Problem nierównego traktowania stron zasygnalizowany został 41 razy, co stanowi zaledwie 1 proc. badanej próby. Można zatem uznać, że nie jest to problem szczególnie dotkliwy, należy jednak pamiętać, że dotyczy to rozpraw, na których obecna była publiczność" - napisano.

Pełny tekst raportu opublikowano na stronie fundacji www.courtwatch.pl. Jak zaznaczono w raporcie - jest on "życzliwym audytem". "Jego celem nie jest kolejna sensacyjna publikacja, ale długofalowa poprawa funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości w Polsce poprzez naświetlenie praktyk, które negatywnie wpływają na poczucie sprawiedliwości u osób stykających się z sądami" - podkreślono.

]]
Kategorie: Prawo

Słowik: Bilokacja potwierdzona prawnie

wt., 09/25/2018 - 09:24
&lt![CDATA[

Niestety bilokacja pozostaje na razie domeną wiary. A także – jak się przekonujemy o tym co pewien czas – specjalizują się w niej politycy. Ostatnim przykładem na ujawnienie tegoż nadzwyczajnego talentu jest Oliwer Kubicki, prawa ręka Patryka Jakiego.

Pan Oliwer był do niedawna radnym Jeleniej Góry (a także pracownikiem Ministerstwa Sprawiedliwości, rzecznikiem komisji weryfikacyjnej i członkiem rady nadzorczej kilku spółek zależnych od Skarbu Państwa – równocześnie!). Miasto to jednak okazało się dla niego zbyt małe, wiec postanowił przenieść się do Warszawy i spróbować swych sił w najbliższych wyborach samorządowych w stolicy. Sęk w tym, że nie można jednocześnie mieszkać w Warszawie i być radnym w Jeleniej Górze. Nie wolno też mieszkać w Jeleniej Górze i startować w wyborach w stolicy.

O przepisach tych mało kto pamięta, ale przypomnieli o ich istnieniu aktywiści ze stowarzyszenia Miasto Jest Nasze. I zapytali pana Kubickiego, jakim cudem jest radnym Jeleniej Góry, mieszka w Warszawie i w stolicy startuje. Sprawdzono też aktywność pana Kubickiego. Okazało się, że w Dolnośląskiem był gościem. I to na tyle rzadkim, że w najważniejszych głosowaniach – budżetowych i absolutoryjnych – nie brał udziału.

Oliwer Kubicki przeszedł jednak do kontrataku. Oświadczył, że akurat tydzień przed wypomnieniem mu, że łamie prawo, złożył rezygnację ze sprawowania jeleniogórskiego mandatu. Polecam państwu w internecie ją odnaleźć. Świstek papieru. Kolega pana Kubickiego, który rezygnację otrzymał, wrzucił ją do sieci. Ani daty nadania, ani daty otrzymania... Nic. Czy taka rezygnacja jest w związku z tym skuteczna z zadeklarowanym dniem jej wysłania (bo czy została kiedykolwiek wysłana – nie wiemy)? A może z dniem jej rzekomego przyjęcia przez adresata? Ewentualnie – z dniem opublikowania skanu na Twitterze?

Nie ulega wątpliwości, że rezygnacja pana Kubickiego została wysłana z Warszawy (o ile została wysłana). Jej powodem było to, że pan Kubicki mieszkał w Warszawie, a zatem nie mógł być radnym w Jeleniej Górze. Ale czy w takim razie na chwilę przed podpisaniem rezygnacji i zapakowaniem jej w kopertę nie łamał prawa? Może należy rezygnować przed zaistnieniem przesłanki uniemożliwiającej sprawowanie mandatu, a nie już po jej ziszczeniu się?

Nie chcę atakować pana Kubickiego. Moim zdaniem sam się pogubił w całej sytuacji, ale nie o niego tu chodzi. Jest przykładem. Mamy całkiem niezłe przepisy, które powinny ograniczyć „spadochroniarstwo” wśród polityków. Mamy jednak również rzeszę politycznych „spadochroniarzy”. Ale nie ma żadnego systemu skutecznej kontroli przestrzegania prawa. I to w jednej z najważniejszych dziedzin – prawa wyborczego.

Państwowa Komisja Wyborcza ma ograniczone uprawnienia i skąpy budżet, ale powinna pilnować, by podstawowe reguły nie były naruszane. A w razie wykrycia nieprawidłowości sankcją powinno być skreślenie z listy wyborczej. W przeciwnym razie politycy będą mieli w nosie prawo. Skoro są bezkarni, uważają, że mogą więcej. 

]]
Kategorie: Prawo

Tajemnica zawodowa na wyciągnięcie ręki prokuratora. Zmiana w procedurze karnej ułatwi zdobywanie poufnych informacji

wt., 09/25/2018 - 09:24
&lt![CDATA[

To samo dotyczy przesłuchiwania radców prawnych, lekarzy, doradców podatkowych, dziennikarzy i przedstawicieli innych profesji ustawowo zobowiązanych do zachowania tajemnicy. Zmiana, która ułatwi śledczym pozyskiwanie objętych nią informacji, znajdzie się w zapowiedzianej przez Ministerstwo Sprawiedliwości dużej nowelizacji kodeksu postępowania karnego. DGP dotarł do szczegółów tego projektu.

Łatwiej w śledztwie

Propozycja newralgiczna dla osób wykonujących zawody zaufania publicznego dotyczy art. 180 par. 2 k.p.k. Obecnie zakłada on, że w trakcie postępowania przygotowawczego zgodę na zwolnienie z tajemnicy profesjonalnego prawnika, lekarza czy dziennikarza na potrzeby przesłuchania musi wyrazić sąd. Co więcej, zmuszanie ich do przekazania poufnych informacji jest dopuszczalne tylko wówczas, gdy prokuratura nie jest w stanie ustalić ważnych dla sprawy faktów na podstawie innych dowodów oraz ze względu na – ogólnikowo ujęte – „dobro wymiaru sprawiedliwości”.

– Przytłaczająca większość przypadków zwolnień z tajemnicy adwokackiej dotyczy postępowania przygotowawczego, nie sądowego – zaznacza mec. Radosław Baszuk, adwokat.

Jak pokazują statystyki (patrz infografika), w praktyce sędziowie, decydując o zezwoleniu na ujawnienie poufnych informacji, często zawierzają zapewnieniom śledczych, że przesłuchanie adwokata jest konieczne, bo w żaden inny sposób nie mogą zdobyć kluczowych dla sprawy materiałów (sam oskarżony nie będzie im przecież podpowiadał, jak to zrobić).

Teraz ministerstwo planuje udogodnić prokuratorom pozyskiwanie informacji od adwokatów i innych przedstawicieli zawodów zaufania publicznego. Zgodnie z jego propozycją śledczy samodzielnie będzie mógł decydować o uchyleniu tajemnicy w trakcie śledztwa.

– Takie rozwiązanie przyspieszy postępowanie, zmniejszy obciążenie sądów, a jednocześnie zachowa pełne gwarancje zarówno dla stron, jak i depozytariusza tajemnicy – przekonuje wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł, główny architekt zapowiadanej nowelizacji kodeksu.

Nadużywana, ale niezbędna

Takie tłumaczenia brzmią jednak mało wiarygodnie dla samych zainteresowanych. – To koniec tajemnicy adwokackiej – uważa mec. Jerzy Naumann, adwokat.

Przyznaje jednak, że tajemnica zawodowa zbyt często bywa dziś wykorzystywana jako parasol ochronny dla przestępczych działań podejmowanych przez profesjonalnych prawników i ich klientów, to jednocześnie podkreśla, że rozwiązanie, które forsuje resort, uderzy we wszystkich uczciwych adwokatów.

– Propozycja ta w sposób nieuzasadniony zwiększy uprawnienia prokuratora i ograniczy gwarancje procesowe oskarżonego – ocenia z kolei adwokat dr Wieńczysław Grzyb.

Śledczy jako strona postępowania poszukująca dowodów potwierdzających naruszenie prawa stanie się bowiem instancją rozstrzygającą o tym, czy pełnomocnik podejrzanego musi mu w tym pomóc.

– Pomysł, aby to prokurator – w sposób oczywisty zainteresowany konkretnym wynikiem postępowania przygotowawczego – decydował o zwolnieniu adwokata z obowiązku nieujawnienia poufnych informacji, zaprzecza podstawowym zasadom, na jakich powinien być oparty wymiar sprawiedliwości i roli adwokatury w jego sprawowaniu – twierdzi mec. Baszuk.

Prawnicy podkreślają też, że planowana zmiana poważnie nadwątli gwarancyjną funkcję sądu.

– Postępowanie w sprawie zwolnienia z tajemnicy zawodowej przestanie być de facto dwuinstancyjne – zauważa dr Grzyb.

Rola sądu ma się bowiem ograniczać do rozpoznania zażalenia na decyzję prokuratora o zawieszeniu tajemnicy.

– Zażalenie nie wstrzymuje jednak wykonania zaskarżonego postanowienia. Możemy zatem wyobrazić sobie sytuację, w której prokurator będzie dążył do przesłuchania zwolnionego przez siebie z tajemnicy adwokata jeszcze przed rozstrzygnięciem przez sąd zasadności tej decyzji – przewiduje mec. Baszuk.

Natomiast jeśli decyzję o uchyleniu obowiązku poufności wydał sąd, to zażaleniem ma zajmować się nie wyższa instancja, ale inny równorzędny skład tego samego sądu.

– Doświadczenie związane z tego typu rozwiązaniami, funkcjonującymi już w procedurze, wskazuje, że spowoduje wzrost liczby postanowień utrzymanych w mocy – uważa Radosław Baszuk.

Chodzi o interes publiczny

W odpowiedzi na zarzuty środowiska wiceminister Warchoł przywołuje istniejący od lat w procedurze karnej przepis, zgodnie z którym to prokurator decyduje o wykorzystaniu jako dowodów w śledztwie dokumentów zawierających dane objęte tajemnicą lekarską (art. 226 k.p.k).

– Tajemnica to nie przywilej jej depozytariusza, ale jego obowiązek wyznaczany troską o interes publiczny. A prokurator jest właśnie takim rzecznikiem interesu publicznego – zaznacza wiceminister.

Dla porządku trzeba dodać, że wyjątek, który już dziś pozwala prokuratorom żądać od lekarzy dokumentacji z wrażliwymi informacjami o chorym, nie jest przyjmowany bezkrytycznie – zarówno przez sądy, jak i środowisko medyczne.

W zeszłym roku rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar zwrócił się zresztą do resortu sprawiedliwości z postulatem usunięcia tego przepisu z kodeksu postępowania karnego, uważając, że słabsza ochrona informacji o stanie zdrowia pacjentów może podważać ich zaufanie do lekarzy.

Współpraca Piotr Szymaniak

Etap legislacyjny

Prace wewnątrzresortowe

]]
Kategorie: Prawo

TSUE może zdecydować o personalnych zmianach w SN. Jak zareaguje PiS?

wt., 09/25/2018 - 09:23
&lt![CDATA[

Ale wypowiedzi polityków PiS pokazują, że nie ma pewności, co się stanie, jeśli TSUE zgodnie z sugestią Komisji szybko zgodzi się na środek zabezpieczający. To oznaczałoby żądanie przywrócenia do orzekania sędziów odesłanych w stan spoczynku i zaniechanie konkursu na wakaty po nich.

– Moim zdaniem nie ma podstaw do stosowania środków zabezpieczających, ale to są rozstrzygnięcia, jakie będzie podejmował TSUE i na pewno Polska będzie w tym postępowaniu aktywna – mówi wiceszef Kancelarii Prezydenta. W obozie rządowym nikt na razie nie chce składać wiążących deklaracji co do reakcji na możliwe decyzje TSUE.

W PiS są na ten temat różne zdania. – TSUE nie ma prawa stosować środków zabezpieczających, nie ma o tym mowy w traktacie. Gdyby to zrobili, należałoby to ze świadomością wszelkich konsekwencji zlekceważyć. Natomiast co do wyroku będziemy się starali maksymalnie wykonywać orzeczenia, ale są pewne granice – mówi jeden z polityków PiS. Z kolei opozycja liczy, że TSUE przychyli się do zdania Komisji i jego interwencja okaże się skuteczna. – Skoro można ustawy uchwalać w ciągu jednej nocy, to można szybko wdrożyć takie zabezpieczenie. Nie ma rzeczy, których nie da się naprawić, najszybciej i najprościej można to uczynić, przyjmując przepisy w parlamencie – mówi wiceszef PO Borys Budka.

W PiS zapanowało wyczekiwane. – Decyzja będzie należała do prezesa. Jeśli zostałby postawiony pod ścianą przez TSUE za tydzień, to zapewne pójdzie na totalną konfrontację, licząc, że pomoże mu to wygrać wybory samorządowe. Jeśli orzeczenie nie nastąpi szybko, to PiS będzie się zastanawiał, jak postąpić – ocenia politolog prof. Antoni Dudek.

Komisja podważa przepisy dotyczące obniżenia wieku przechodzenia sędziów SN w stan spoczynku. Kwestionuje rozwiązanie, zgodnie z którym ci sędziowie, którzy mimo osiągnięcia 65. roku życia chcą nadal orzekać, muszą uzyskać zgodę prezydenta. Podkreślono, że w ustawie o SN zabrakło jasnych kryteriów, którymi powinien się kierować prezydent, podejmując taką decyzję. Komisji nie podoba się też to, że rozstrzygnięcie co do dalszych losów zawodowych sędziów SN podjęte przez głowę państwa nie podlega sądowej kontroli. To wszystko powoduje, że, zdaniem strony skarżącej, ustawa o SN narusza zasadę nieusuwalności sędziów, więc jest niezgodna z prawem UE.

Komisja zwróciła się też do TSUE z wnioskiem o zastosowanie środków tymczasowych, co, jak głosi komunikat, miałoby doprowadzić do „przywrócenia w polskim Sądzie Najwyższym stanu sprzed 3 kwietnia 2018 r. (data wejścia w życie spornej ustawy – red.)”. Z komunikatu nie wynika wprost, na czym miałoby to zabezpieczenie polegać, ale, jak udało nam się ustalić, KE ma żądać od TSUE, aby ten nakazał powrót do orzekania wszystkich sędziów, którzy zostali odesłani w stan spoczynku sporną ustawą (do tej grupy należy też Małgorzata Gersdorf, której strona rządząca nie uznaje za I prezes SN). Komisja chce również wstrzymania procesu obsadzania SN nowymi sędziami. Ten zakaz miałby dotyczyć procedury konkursowej wszczętej na miejsca, które powstały po odesłaniu sędziów SN w stan spoczynku. Wniosek o zabezpieczenie nie odnosi się natomiast do procedury zmierzającej do obsadzenia nowo utworzonej w SN Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych ani do czwartkowej decyzji prezydenta o powołaniu do drugiej, nowej Izby Dyscyplinarnej 10 sędziów.

Zadowoleni z decyzji KE są przedstawiciele stowarzyszeń sędziowskich. Beata Morawiec, sędzia Sądu Okręgowego w Krakowie, prezes Stowarzyszenia Sędziów „Themis”, mówi, że nie wyobraża sobie, aby rządzący zignorowali decyzje, jakie podejmie TSUE. – Mam nadzieję, że władza jest w stanie przewidywać konsekwencje swoich działań i jest świadoma tego, że niestosowanie się do orzeczeń europejskiego trybunału będzie pierwszym krokiem do polexitu – zauważa. Zadowolenia nie kryje również Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”, który liczy na to, że skarga KE zostanie rozpatrzona wyjątkowo szybko, a więc w ciągu pięciu–sześciu miesięcy.

Choć KE nie kwestionuje powołania dwóch nowych izb w SN, to nie będzie obojętna dla procesu ich obsadzania. A to dlatego, że, jak wynika z naszych nieoficjalnych informacji, dziś Naczelny Sąd Administracyjny ma podjąć decyzję w sprawie wniosków o udzielenie zabezpieczenia. Te pojawiły się w związku z odwołaniami, jakie złożyli do NSA ci, którzy bezskutecznie starali się o miejsce w Izbie Dyscyplinarnej lub Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Ich zdaniem procedura wyboru kandydatów jest nieważna, m.in. dlatego, że obwieszczenie prezydenta o wolnych miejscach w SN nie miało kontrasygnaty premiera, a powinno. W odwołaniach padają też argumenty o niekonstytucyjnym obsadzeniu organu, który wybiera kandydatów na sędziów, a więc Krajowej Rady Sądownictwa. W uzasadnieniu skargi KE również ma się pojawiać wątek upolitycznienia rady. – Mam nadzieję, że sędziowie NSA, którzy dziś pochylą się nad wnioskami o udzielenie zabezpieczenia, będą brali pod uwagę kontekst międzynarodowy, a więc i decyzję Komisji Europejskiej o skierowaniu skargi przeciwko Polsce. To silne argumenty – zauważa prezes Markiewicz.

Na czym więc takie zabezpieczenie, o ile zostanie udzielone, mogłoby polegać? W przypadku Izby Dyscyplinarnej, jako że prezydent, nie czekając na decyzję NSA, powołał sędziów do tej izby, już tylko na nakazie powstrzymania się przez powołane osoby od orzekania. Jeżeli natomiast chodzi o Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, zabezpieczenie może przybrać formę np. zakazania wybranym w konkursie osobom odebrania aktu powołania na urząd sędziego SN. 

]]
Kategorie: Prawo

Mazur: Funkcja I Prezesa SN nie jest obsadzona

pon., 09/24/2018 - 23:52
&lt![CDATA[

Mazur został spytany w TVN24 o decyzję Europejska Sieć Rad Sądownictwa (ENCJ), która w ubiegłym tygodniu zdecydowała o zawieszeniu polskiej KRS w prawach członka; w ocenie tej organizacji polska Rada "nie spełnia wymogów ENCJ, dotyczących niezależności od władzy wykonawczej i ustawodawczej". ENCJ zapowiedziała, że będzie monitorować działania KRS.

"ENCJ mówi o naruszeniu niezależności w sytuacji, kiedy ten standard zależności czy niezależności od władzy ustawodawczej czy wykonawczej wygląda bardzo różnie. Nam się zarzuca zbytnie zbliżenie do władzy ustawodawczej, wykonawczej w sytuacji (w której) to nie KRS zrobiła ten krok, tylko zostały przez władze ustawodawczą, wykonawczą podjęte pewne reformy" - odparł.

Dodał, że w innych europejskich krajach, sędziowie mogą należeć do partii politycznych i - jego zdaniem - nie budzi to niczyich zastrzeżeń.

Według Mazura Europejska Sieć Rad Sądownictwa opinie wyrabia sobie "przede wszystkim na podstawie pewnych doniesień medialnych oraz w bezpośredniej korespondencji ze stowarzyszeniami sędziowskimi". "To tworzy podstawę do decyzji, które podejmuje (ENCJ)" - zaznaczył.

Mazur został też spytany o to, kto - jego zdaniem - kieruje obecnie Sądem Najwyższym. "I Prezesem Sądu Najwyższego była pani profesor (Małgorzata) Gersdorf, ale po wydaniu przez pana prezydenta decyzji o przeniesieniu jej w stan spoczynku, ta funkcja w SN nie jest obsadzona" - odparł.

Dopytywany, na jakiej podstawie ustalono wiek w którym sędziowie SN powinni przechodzić na emeryturę, przewodniczący KRS przekazał, że ustalono go m.in. na podstawie dokumentacji udostępnionej przez prezesów "poszczególnych izb". "Okazało się, że sędziowie po przekroczeniu 65. roku życia bardzo często korzystają ze zwolnień lekarskich albo wykorzystują jakieś zaległe urlopy; ich praca orzecznicza już jest prowadzona w bardzo wąskim zakresie" - powiedział.

Mazur zapewnił ponadto, że gdyby jego kadencja została przerwana ustawą, to "nie kwestionowałby tego faktu". "Jak również nie kwestionowałbym sytuacji, gdyby moja kadencja została przecięta limitem 65 lat; uznałbym, że nie spełniam już warunków do dalszego pełnienia mojej funkcji" - oświadczył.

Dodał, że zapis mówiący o tym, iż to ustawa określa wiek przejścia sędziów w stan spoczynku znajduje się w Konstytucji.

Zgodnie z ustawą o Sądzie Najwyższym, która weszła w życie 3 kwietnia, w dniu następującym po upływie trzech miesięcy od tego terminu w stan spoczynku przeszli z mocy prawa sędziowie SN, którzy ukończyli 65. rok życia. W związku z tym od 4 lipca przestali - według ustawy - pełnić swoje funkcje. Mogli dalej orzekać, jeśli w ciągu miesiąca od wejścia w życie nowej ustawy złożyli stosowne oświadczenie i przedstawili odpowiednie zaświadczenia lekarskie, a prezydent wyraził zgodę na dalsze zajmowanie przez nich stanowiska sędziego SN.

Małgorzata Gersdorf, która ukończyła 65. rok życia, nie złożyła takiego oświadczenia. Gersdorf - wybrana na I prezesa SN w 2014 r. - podkreślała wielokrotnie, że kadencja I prezesa SN zgodnie z konstytucją trwa 6 lat. Jeszcze w końcu czerwca Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN w przyjętej jednogłośnie uchwale podkreśliło, że sędzia Gersdorf pozostaje zgodnie z Konstytucją RP I prezesem Sądu Najwyższego do dnia 30 kwietnia 2020 r. Jak informował zespół prasowy SN, sędzia Gersdorf nadal przychodzi do pracy w SN.

W połowie września wiceszef Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha poinformował PAP, że pracami SN będzie kierować najstarszy stażem prezes Izby SN, czyli w praktyce prezes Dariusz Zawistowski. Kierujący wcześniej pracami SN prezes Józef Iwulski oraz 6 innych sędziów otrzymali pismo prezydenta zawiadamiające o przejściu w stan spoczynku.

]]
Kategorie: Prawo

Sondaż KP: 30 proc. Polaków za zaostrzeniem kar za wszystkie przestępstwa

pon., 09/24/2018 - 18:40
&lt![CDATA[

Prawie co trzeci Polak (30 proc.) jest zdania, że należałoby zaostrzyć kary za wszystkie przestępstwa. Połowa badanych (51 proc.) opowiada się za zaostrzeniem przepisów tylko w przypadku najcięższych wykroczeń – wynika z badań Kantar Public.

Znacznie rzadziej wskazywano na potrzebę zaostrzenia polityki karnej w przypadku drobnych przestępstw (4 proc. badanych). Rzadziej również całkowicie negowano pomysł zaostrzania kar – 7 proc. badanych. 8 proc. odpowiedziało: trudno powiedzieć.

"Polacy nie tylko są przekonani, że zaostrzenie przepisów prawa karnego jest potrzebne, aby ograniczyć przestępczość, ale także są zdania, że surowsze kary za najcięższe przestępstwa są wyrazem sprawiedliwości, a z kolei surowe karanie za oszustwa jest konieczne dla sprawnego funkcjonowania gospodarki" – ocenili wyniki sondażu badacze.

Ponad połowa Polaków (58 proc.) jest przekonana, że ograniczenie przestępczości jest możliwe, jeśli przepisy prawa karnego będą surowsze niż obecnie. Przeciwnego zdania jest mniej niż jedna trzecia badanych (29 proc.), która sądzi, że wystarczy karać według istniejącego prawa. 13 proc. badanych nie potrafi sprecyzować swojej opinii w kwestii zaostrzenia lub nie polityki karnej w Polsce.

72 proc. Polaków jest zdania, że podwyższenie kar za poważne przestępstwa przeciwko życiu, zdrowiu oraz wolności jest wyrazem sprawiedliwości i zwiększa poczucie bezpieczeństwa obywateli. Osoby z przeciwnymi poglądami są w mniejszości – 17 proc. uważa podwyższenie kar za takie przestępstwa za nadmierną ingerencję państwa i obniżanie poczucia bezpieczeństwa. 12 proc. odpowiedziało: trudno powiedzieć.

Polacy mają podobne zdanie, jeśli chodzi o system kar za różne oszustwa. Większość badanych (69 proc.) uważa, że bardziej surowe kary są dobrym rozwiązaniem. Mniej niż jedna piąta badanych (18 proc.) zaostrzenie kar w tym zakresie uważa za niczym nieuprawnione ograniczanie swobody gospodarczej obywateli. 13 proc. – odparło: trudno powiedzieć.

Obecne prawo inaczej traktuje osoby nieletnie w zależności od wagi popełnionego czynu. Nieletni sprawcy najcięższych przestępstw (np. umyślne zabójstwo, pobicie ze skutkiem śmiertelnym) mogą od 15. roku życia odpowiadać za ich popełnienie tak samo, jak osoba dorosła. Zdecydowana większość Polaków – 76 proc. – zgadza się z obecnie funkcjonującym prawem w tym zakresie, a jedna czwarta badanych jest zdania, że wiek odpowiadania przed prawem tak, jak osoba dorosła powinien się zmienić.

Zwolennicy zmiany wieku karania nieletnich częściej są za podniesieniem wieku (61 proc.), a nie za jego obniżeniem (25 proc.). Wśród osób, które opowiadają się za zmianą wieku, przeważa opinia, że powinno to być 17 lat (zdaniem 32 proc. badanych) lub 16 lat (23 proc.). Tylko 8 proc. uważa, że powinien to być wiek 18 lat. 15 proc. wskazało na 14. rok życia, a 10 proc. na 13 lat jako wiek pełnej odpowiedniości za przestępstwa. 14 proc. stwierdziło: trudno powiedzieć.

Obecnie za zabicie człowieka ze szczególnym okrucieństwem lub w związku z innymi nadużyciami grozi kara nie tylko dożywotniego pozbawienia wolności, ale także łagodniejsze wymiary kary – pozbawienie wolności od 12, 25 lat. 81 proc. badanych jest zdania, że za takie przestępstwo powinna grozić wyłącznie kara dożywotniego pozbawienia wolności. Zaledwie 3 proc. zdecydowanie nie zgadza się z takim rozwiązaniem, a 9 proc. raczej się nie zgadza. 7 proc. ma problem z oceną prawa w tym zakresie.

Badani wyrazili także swoje zdanie na temat zaostrzenia bądź nie przepisów prawa karnego w przypadku poszczególnych rodzajów przestępstw. Najczęściej, 78 proc. Polaków, opowiada się za zaostrzeniem wymiaru kar dla gwałcicieli. Następnie 74 proc. badanych jest za bardziej surowymi niż obecnie karami dla oszustów powodujących wielomilionowe straty, a 72 proc. respondentów uważa, że powinno surowiej karać się sprawców umyślnych zabójstw.

Obecne wymiary kar za drobne przestępstwa wydają się badanym najbardziej właściwe. 40 proc. badanych uważa, że sprawców drobnych kradzieży powinno karać się tak jak obecnie, 43 proc. jest za bardziej surowymi karami, a 10 proc. za łagodniejszymi niż obecnie.

Badanie zostało przeprowadzone na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie 1061 Polaków w wieku 15 i więcej lat, techniką wywiadów bezpośrednich wspomaganych komputerowo. Badanie przeprowadzono od 27 lipca do 1 sierpnia 2018 roku.

]]
Kategorie: Prawo

RPO pyta rzeczników dyscyplinarnych o powody wezwania pięciorga sędziów

pon., 09/24/2018 - 18:31
&lt![CDATA[

Jak poinformowano w poniedziałek komunikacie na stronie RPO, Rzecznik z własnej inicjatywy podjął sprawę wzywania sędziów na przesłuchania przez rzeczników dyscyplinarnych. "W trzech pismach zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do rzeczników dyscyplinarnych o podanie przesłanek, które przemawiały za wezwaniem sędziów do złożenia wyjaśnień oraz na czyj wniosek podjęto czynności wyjaśniające" - zaznaczono.

RPO zaznaczył, że zgodnie z Prawem o ustroju sądów powszechnych, rzecznik dyscyplinarny podejmuje czynności wyjaśniające na żądanie ministra sprawiedliwości, prezesa sądu apelacyjnego lub okręgowego, kolegium sądu apelacyjnego lub okręgowego, Krajowej Rady Sądownictwa, a także z własnej inicjatywy - po wstępnym ustaleniu okoliczności koniecznych dla stwierdzenia znamion przewinienia dyscyplinarnego.

Wezwanie od zastępcy rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych w celu złożenia wyjaśnień m.in. nt. wypowiedzi sędziów o reformie wymiaru sprawiedliwości otrzymało w zeszłym tygodniu na czwartek i piątek czworo sędziów. W czwartek przed rzecznikiem dyscyplinarnym zeznania składali rzecznik prasowy Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia" sędzia Bartłomiej Przymusiński oraz sędzia Ewa Maciejewska z Łodzi, która zadała w końcu sierpnia pytanie prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości UE ws. niezawisłości sędziowskiej w kontekście wprowadzanych w Polsce zmian.

W piątek przed rzecznikiem dyscyplinarnym stawił się sędzia Igor Tuleya z Sądu Okręgowego w Warszawie, który na kanwie jednej ze spraw kryminalnych postanowił wystąpić do TSUE z pytaniem dot. wykładni przepisów prawa unijnego ws. gwarancji niezależnego postępowania dyscyplinarnego wobec sędziów w Polsce. Następnie w piątek przed rzecznikiem dyscyplinarnym stawił się prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia" sędzia Krystian Markiewicz.

"To jest dopiero początek igrzysk. Spodziewamy się jakichś konsekwencji, ale to jest ta cena, którą się dziś płaci za mówienie prawdy i mówienie o wartościach" - mówił w piątek dziennikarzom sędzia Tuleya po wyjściu do rzecznika dyscyplinarnego. Sędzia Maciejewska oceniła w czwartek, że sam fakt wezwania, jak również sposób prowadzenia przesłuchania utwierdził ją w przekonaniu, iż słuszne były obawy, które wyraziła w treści swego pytania do TSUE.

Z kolei przed zastępcę rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Okręgowym w Poznaniu wezwana została sędzia Monika Frąckowiak z poznańskiego sądu rejonowego. Jak podawano jej wezwanie ma mieć związek z wystąpieniami w mediach oraz podczas manifestacji w obronie sądów.

Według RPO działania rzeczników dyscyplinarnych mogą prowadzić do wywołania tzw. efektu mrożącego, polegającego na "zniechęceniu tych oraz innych sędziów do udziału w przyszłości w debacie publicznej na temat reform ustawodawczych dotykających sądownictwa i bardziej ogólnie - problemów związanych z zapewnieniem niezależności sądów".

Ponadto - jak zauważył Rzecznik w swych pismach - prawo europejskie przyznaje sądom krajowym jak najszersze uprawnienia do wystąpienia do TSUE, jeśli uznają one, że w zawisłej przed nimi sprawie pojawiły się pytania związane z wykładnią lub oceną ważności przepisów prawa Unii, wymagające udzielenia odpowiedzi. "Sądy krajowe mają więc swobodę w wykonywaniu tego uprawnienia na każdym etapie postępowania, jaki uznają za stosowny. Jak podkreśla TSUE, wyłącznie do sądu krajowego należy ocena konieczności uzyskania orzeczenia w trybie prejudycjalnym dla wydania wyroku, jak i znaczenia przedstawionych TSUE pytań" - zaznaczył RPO.

Rzecznik KRS sędzia Maciej Mitera mówił w czwartek, że sędziów wzywają rzecznicy dyscyplinarni, którzy urzędują w budynku Rady, ale są od niej niezależni. Zdajemy sobie całkowicie sprawę z tego, że stoimy na straży niezawisłości sędziowskiej; to nie KRS wezwał sędziów na przesłuchanie, tylko rzecznik dyscyplinarny, który ma określone kompetencje i jest całkowicie niezależny - zaznaczał Mitera.

Zgodnie z przepisami, Krajowa Rada Sądownictwa zapewnia obsługę administracyjną rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych, rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów wojskowych oraz ich zastępców przez utworzenie odrębnej komórki organizacyjnej w ramach Biura KRS.

]]
Kategorie: Prawo

Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego zabiera głos w sprawie prof. Wojciecha Katnera

pon., 09/24/2018 - 18:20
&lt![CDATA[

Rada stanowczo sprzeciwia się postępowaniu wobec kierownika katedry Prawa Gospodarczego i Handlowego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego, wykładowcy, członka społeczności akademickiej. Jak czytamy w uchwale, „Rada Wydziału stoi na stanowisku, że prof. zw. dr hab. Wojciech Katner został odsunięty od wykonywania obowiązków sędziowskich w SN na podstawie przepisów rażąco sprzecznych z Konstytucją RP, a procedura, która została w tym celu wykorzystana - urąga podstawowym zasadom demokratycznego państwa prawnego”.

Władze wydziału wskazują również, że taką „opinię” w przedmiocie dalszego zajmowania stanowiska sędziego SN przez prof. Katnera wydała tak zwana Krajowa Rada Sądownictwa.

Dla przypomnienia - 12 lipca 2018 roku KRS uznała, że „wyrażenie zgody na dalsze zajmowanie stanowiska, przez Sędziego Katnera, nie jest zgodne z interesem wymiaru sprawiedliwości i ważnym interesem społecznym”. Rada nie dołączyła żadnego uzasadnienia faktycznego ani prawnego swojej decyzji, mimo dwukrotnego złożenia przez prof. Wojciecha Katnera stosownego wniosku.

Uchwała nr 39/2018

]]
Kategorie: Prawo

Decyzja ws. środków tymczasowych w TSUE może zapaść szybko

pon., 09/24/2018 - 17:26
&lt![CDATA[

Komisja podjęła w poniedziałek oficjalną decyzję o skierowaniu do TSUE skargi przeciw Polsce w związku z zapisami ustawy o Sądzie Najwyższym. KE chce, by TSUE zanim zapadnie wyrok, wydał tymczasową decyzję zabezpieczającą (tzw. środki tymczasowe), aby do czasu wydania ostatecznego orzeczenia przepisy ustawy o SN pozostały zawieszone.

KE jeszcze formalnie nie przekazała do TSUE skargi, ale ma to zrobić w najbliższych dniach. Po jej przekazaniu pierwszym krokiem Trybunału będzie właśnie decyzja o środkach tymczasowych.

Jak wyjaśnia Ireneusz Kolowca z biura prasowego TSUE, decyzję o tym, czy zastosować te środki tymczasowe podejmuje zgodnie z regulaminem wiceprezes Trybunału po otrzymaniu odpowiedniego wniosku. Nie ma jednak regulaminowych terminów, kiedy taka decyzja ma zapaść.

Następnie wyznaczany jest dzień rozprawy, na której strony mają okazję zaprezentować swoje argumenty przeciwko i za środkami tymczasowymi. Dany kraj ma w takim przypadku możliwości zakwestionowania potrzeby zastosowania środków. W przypadku Puszczy Białowieskiej decyzja dotycząca zastosowania środków zapadła w lipcu, a rozprawę wyznaczono na wrzesień.

Po rozprawie wiceprezes TSUE podejmuje ostateczną decyzję dotyczącą środków tymczasowych. W tym przypadku też nie ma sztywnych terminów, kiedy taka decyzja ma zapaść.

Jeśli dany kraj nie zastosuje się do środków tymczasowych, grożą mu kary. W przypadku decyzji dotyczącej Puszczy Białowieskiej TSUE orzekł, że taka kara to minimum 100 tys. euro dziennie. Trybunał stwierdził wtedy, że jeśli Polska nie zastosuje się do postanowienia w zakresie środków tymczasowych, to KE będzie mogła wnieść o nałożenie takich sankcji.

Jak powiedziało źródło PAP w TSUE, w przypadku ustawy o Sądzie Najwyższym może być podobnie. "Sprawa Puszczy Białowieskiej była precedensowa. Przed nią nie wiedzieliśmy jeszcze, że można nakładać kary pieniężne za niestosowanie się do środków tymczasowych. Jednak teraz w efekcie tamtego przypadku mamy mechanizm działania w takich sprawach. Niezastosowanie się do środków tymczasowych będzie dawało KE możliwości wystąpienia o nałożenie kary pieniężnej" - zaznaczyło źródło.

TSUE wydaje postanowienie dotyczące środków tymczasowych, jednak do KE należy sprawdzenie, czy jest ono respektowane. Wydanie decyzji dotyczącej środków tymczasowych nie przesądza o ostatecznym wyroku w sprawie skargi.

Bruksela chce w swojej skardze przywrócenia w Sądzie Najwyższym stanu sprzed 3 kwietnia 2018 roku, to jest sprzed wejścia w życie przepisów przewidujących obniżenie wieku emerytalnego sędziów z 70 do 65 lat. Zgodnie z tymi regulacjami 27 spośród 72 czynnych sędziów SN miało przejść w stan spoczynku, włącznie z sędzią Małgorzatą Gersdorf.

KE wnioskuje też, by sędziowie, którzy w świetle nowych przepisów już zostali wysłani na emerytury, zostali przywróceni do orzekania, nawet jeśli na ich miejsce wskazano już kogoś innego. Jak tłumaczyła rzeczniczka KE, chodzi o to, by zapewnić, aby ci sędziowie, którzy zostali objęci nowym prawem, nadal sprawowali swoje funkcje. KE chce również zatrzymać mianowanie nowych sędziów na miejsca tych, którzy - według KE - "przedwcześnie" trafili na emeryturę.

]]
Kategorie: Prawo

SN: Decyzja KE to początek przywracania stanu sprzed reformy sądownictwa

pon., 09/24/2018 - 17:04
&lt![CDATA[

Komisja Europejska podjęła w poniedziałek decyzję o skierowaniu do Trybunału Sprawiedliwości UE skargi przeciwko Polsce w związku z przepisami ustawy o Sądzie Najwyższym. KE występuje o rozpatrzenie sprawy przez sędziów w Luksemburgu w trybie przyspieszonym. Chce również, by TSUE wydał tymczasową decyzję zabezpieczającą (tzw. środki tymczasowe), aby do czasu wydania ostatecznego orzeczenia niektóre przepisy ustawy o Sądzie Najwyższym pozostały zawieszone.

"Zdecydowana większość środowiska prawniczego ma poważne wątpliwości i zastrzeżenia w kwestii tzw. reformy. Ja jeszcze raz podkreślam, że jest to tzw. reforma wymiaru sprawiedliwości w Polsce. I to jest ten moment, który w moim głębokim przekonaniu jest, mam taką nadzieję, początkiem przywracania stanu rzeczy, jaki być powinien w demokratycznym państwie XXI wieku. Jakim chciałbym, żeby Polska była" - podkreślił w rozmowie z dziennikarzami sędzia Rączka.

Według niego "to jest bardzo ważny moment". "Muszę powiedzieć, że z mojego punktu widzenia, z naszego punktu widzenia, jest to bardzo ważny moment w procesie - mam nadzieję - zabezpieczenia niezależności sądownictwa w Polsce i niezawisłości sędziowskiej" - zaznaczył sędzia SN. Jak dodał, jeżeli TSUE uzna zasadność skargi Komisji Europejskiej, to nie widzi on "innej możliwości niż poddanie się wyrokowi TSUE". Bo szanowanie orzeczeń Trybunału to "wymóg każdego państwa Wspólnoty Europejskiej" - podkreślił.

"Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej to nie jest jakiś tam trybunał zagraniczny, to jest nasz polski sąd. My wstępując do UE zgodziliśmy się na to, że wyroki Trybunału będą naszymi wyrokami, że sędziowie Trybunału są polskimi sędziami, że my sędziowie w Polsce jesteśmy sędziami europejskimi. Unia Europejska to nie jest jakaś zagranica dla Polski, to jest nasza wspólnota, w której dobrowolnie uczestniczymy, w której zdecydowana większość Polaków chce uczestniczyć" - oświadczył Rączka.

Poinformował również dziennikarzy o zastosowaniu przez TSUE trybu przyspieszonego w odniesieniu do pytań prejudycjalnych sformułowanych przez SN 2 sierpnia br.

W postanowieniu z 2 sierpnia Sąd Najwyższy wystosował pięć pytań prejudycjalnych do TSUE i zawiesił stosowanie trzech artykułów ustawy o SN określających zasady przechodzenia sędziów tego sądu w stan spoczynku. Pytania zostały zadane na tle rozpoznawanej przez SN sprawy, która "dotyczyła obowiązku opłacania składek ubezpieczeń społecznych w sytuacji, kiedy Polak ma firmę w Czechach albo na Słowacji".

"Chodzi o to, żeby wstrzymać dalsze procedowanie na gruncie znowelizowanej ustawy o Sądzie Najwyższym w kwestii powoływania nowych sędziów Sądu Najwyższego, no chodzi o to, żeby nie stwarzać nieodwracalnych skutków na przyszłość" - powiedział sędzia.

Jeszcze zanim był znana decyzja KE w budynku SN odbyła się pikieta zorganizowana przez Obywateli RP. Grupa około 20 osób w holu głównym Sądu Najwyższego rozwinęła transparent z napisem "Zdradza Ojczyznę ten, kto łamie jej najwyższe prawo". Niektórzy trzymali w rękach plakaty z napisem "Konstytucja" oraz "Wolne sądy".

"Ta władza trwa i ta pikieta jest dowodem nienaruszonego trwania trzeciej władzy sądowniczej w Polsce. W każdych innych okolicznościach, z każdego innego miejsca zostalibyśmy przemocą usunięci przez polską państwową policję. Tak się dzieje w Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej, tak się dzieje w instytucji zwanej Krajowa Radą Sądownictwa. Póki co władza Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego pozostaje nienaruszalna i mam nadzieję, że dzisiaj ogłoszona decyzja KE utrwali ten stan w Polsce, po to tu jesteśmy" - powiedział dziennikarzom Paweł Kasprzak z Obywateli RP.

]]
Kategorie: Prawo

Zgromadzenie NSA wyraziło w uchwale szacunek sędziom "zmuszonym" do przerwania służby

pon., 09/24/2018 - 16:53
&lt![CDATA[

Jak głosi uchwała zamieszczona na stronie internetowej NSA "Zgromadzenie Ogólne Naczelnego Sądu Administracyjnego wyraża głęboki szacunek wszystkim naszym Koleżankom i Kolegom — Sędziom Naczelnego Sądu Administracyjnego oraz Sędziom Sądu Najwyższego, którzy zmuszeni zostali do przedwczesnego przerwania czynnej służby sędziowskiej".

"Uważamy, że Państwa wiedza, doświadczenie i dojrzałość życiowa znakomicie służyły i nadal mogą służyć dobru wymiaru sprawiedliwości, a tym samym Rzeczypospolitej Polskiej i jej Obywatelom. Jesteście wzorem i autorytetem dla młodszych koleżanek i kolegów. Przedwczesne przerwanie Waszej czynnej służby to ogromna strata dla polskiego sądownictwa" - podkreślono w tej uchwale.

Zgodnie z ustawą o Sądzie Najwyższym, która weszła w życie 3 kwietnia, w dniu następującym po upływie trzech miesięcy od tego terminu w stan spoczynku przeszli z mocy prawa sędziowie SN, którzy ukończyli 65. rok życia. W związku z tym od 4 lipca przestali - według ustawy - pełnić swoje funkcje. Mogli dalej orzekać, jeśli w ciągu miesiąca od wejścia w życie nowej ustawy złożyli stosowne oświadczenie i przedstawili odpowiednie zaświadczenia lekarskie, a prezydent wyraził zgodę na dalsze zajmowanie przez nich stanowiska sędziego SN. Prezydent przed wyrażeniem zgody na dalsze zajmowanie stanowiska zasięgnął opinii KRS.

Jak informowała 11 września Kancelaria Prezydenta RP zgodę na dalsze zajmowanie stanowiska sędziego Sądu Najwyższego po ukończeniu 65. roku życia otrzymało pięciu sędziów, którzy złożyli oświadczenia o woli dalszego orzekania: Marian Kocon (Izba Cywilna), Anna Kozłowska (Izba Cywilna), Rafał Malarski (Izba Karna), Zbigniew Myszka (Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych) oraz Bogumiła Ustjanicz (Izba Cywilna).

Natomiast wobec siedmiu sędziów - którzy ukończyli 65. rok życia oraz złożyli oświadczenia o woli dalszego zajmowania stanowiska sędziego - prezydent nie wydał postanowienia w sprawie ich dalszego orzekania. Chodziło o: Józefa Iwulskiego, Jerzego Kuźniara, Stanisława Zabłockiego, Marię Szulc, Annę Owczarek, Jacka Gudowskiego i Wojciecha Katnera. Wobec wszystkich tych siedmiu sędziów KRS sformułowała wcześniej negatywne opinie.

Z kolei, jak informował wcześniej NSA, 33 sędziów tego sądu - 19 orzekających w NSA oraz 14 orzekających w wojewódzkich sądach administracyjnych - w tym również prezes NSA Marek Zirk-Sadowski, złożyło oświadczenia o woli dalszego zajmowania stanowiska. KPRP informowała 11 września, że prezydent wyraził zgodę na dalsze zajmowanie stanowiska przez 21 sędziów NSA, w tym Zirk-Sadowskiego.

]]
Kategorie: Prawo

SN: Sekretariat TSUE poinformował o trybie przyspieszonym ws. pytań z 2 sierpnia

pon., 09/24/2018 - 15:10
&lt![CDATA[

"W piątek po południu wpłynął do SN faks. Jest to krótka informacja z sekretariatu Trybunału Sprawiedliwości UE, w której przekazano, iż prezes TSUE zastosował w odniesieniu do niniejszego odesłania prejudycjalnego tryb przyspieszony" - powiedział Krzysztof Michałowski z zespołu prasowego SN. Dodał, że chodzi o pytania prejudycjalne, które SN zadał 2 sierpnia.

Jak zaznaczył Michałowski formalne postanowienie TSUE w tej sprawie ma być doręczone w późniejszym terminie. "To jest na razie tylko informacja sekretariatu o zastosowaniu trybu przyspieszonego" - powiedział.

W postanowieniu z 2 sierpnia Sąd Najwyższy wystosował pięć pytań prejudycjalnych do TSUE i zawiesił stosowanie trzech artykułów ustawy o SN określających zasady przechodzenia sędziów tego sądu w stan spoczynku. Pytania zostały zadane na tle rozpoznawanej przez SN sprawy, która "dotyczyła obowiązku opłacania składek ubezpieczeń społecznych w sytuacji, kiedy Polak ma firmę w Czechach albo na Słowacji".

W powiększonym składzie orzekającym w tamtej sprawie znalazł się jeden sędzia, który przekroczył już 65. rok życia i co do którego trwała procedura związana z przeniesieniem go w stan spoczynku lub ewentualnym umożliwianiem mu dalszego orzekania. Wystosowane w związku z tym pytania dotyczą zasady niezależności sądów i niezawisłości sądów jako zasad prawa unijnego w kontekście nowej ustawy o SN oraz unijnego zakazu dyskryminacji ze względu na wiek.

Kancelaria Prezydenta oświadczyła wówczas, że działanie Sądu Najwyższego, polegające na zawieszeniu stosowania niektórych przepisów ustawy o SN, nastąpiło bez prawidłowej podstawy prawnej i nie wywiera skutków wobec prezydenta, ani jakiegokolwiek innego organu.

W końcu sierpnia prokurator generalny Zbigniew Ziobro skierował wniosek do Trybunału Konstytucyjnego ws. przepisów, na podstawie których SN zawiesił niektóre zapisy nowej ustawy o SN. Jak wtedy przekazano, prokurator generalny uznał, że skierowanie przez SN pytań prejudycjalnych do TSUE oraz zawieszenie stosowania niektórych przepisów ustawy o SN to "rażące przekroczenie kompetencji" przez SN.

Z kolei w pierwszej połowie września SN wystosował do TSUE dwa kolejne pytania prejudycjalne. Zapytał m.in. czy Izba Dyscyplinarna SN jest sądem niezależnym i niezawisłym w rozumieniu prawa europejskiego. Natomiast 19 września SN wystosował trzy kolejne pytania prejudycjalne w sprawie m.in. niezależności sędziów SN. W odniesieniu do wszystkich tych pytań SN również wystąpił o zastosowanie trybu przyspieszonego.

Niezależnie od SN pytania prejudycjalne do TSUE ws. niezawisłości sędziowskiej w kontekście wprowadzanych w Polsce zmian oraz gwarancji niezależnego postępowania dyscyplinarnego wobec sędziów zadały również w ostatnim czasie - Sąd Okręgowy w Łodzi i Sąd Okręgowy w Warszawie.

]]
Kategorie: Prawo

KE: Chcemy, by sędziowie, których objęła nowa ustawa o SN, nadal sprawowali funkcje

pon., 09/24/2018 - 14:53
&lt![CDATA[

Jak powiedziała rzeczniczka, KE zwróciła się do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) o tzw. środki tymczasowe po to, aby zawieszone zostały przepisy dotyczące wieku emerytalnego. Po drugie, żeby zapewnić, by ci sędziowie, którzy zostali objęci nowym prawem, nadal sprawowali swoje funkcje sędziowskie. A po trzecie, aby zatrzymać mianowanie nowych sędziów na miejsca tych, którzy "przedwcześnie" trafili na emeryturę - podkreśliła.

Według KE wdrożenie kwestionowanych przepisów regulujących przejście sędziów Sądu Najwyższego w Polsce w stan spoczynku zostało przyspieszone i tworzy "zagrożenie w postaci poważnego i nieodwracalnego uszczerbku dla niezależności sądownictwa w Polsce, a tym samym dla systemu prawnego Unii Europejskiej".

]]
Kategorie: Prawo

Skarga przeciwko Polsce skierowana do TSUE. Jest decyzja Komisji Europejskiej

pon., 09/24/2018 - 14:15
&lt![CDATA[

KE występuje o rozpatrzenie sprawy przez sędziów w Luksemburgu w trybie przyspieszonym. Chce również, by TSUE wydał tymczasową decyzję zabezpieczającą (tzw. środki tymczasowe), aby do czasu wydania ostatecznego orzeczenia niektóre przepisy ustawy o Sądzie Najwyższym pozostały zawieszone. 

]]
Kategorie: Prawo

Unia Europejska coraz bliżej skargi na Polskę. Powstanie kolejna nowelizacja ustawy o SN?

pon., 09/24/2018 - 09:32
&lt![CDATA[

Możliwe, że jeszcze dziś skarga Komisji Europejskiej na Polskę trafi do Trybunału Sprawiedliwości UE. Ma ona dotyczyć m.in. przeniesienia dotychczasowych sędziów SN, którzy ukończyli 65 lat, w tym Małgorzaty Gersdorf, w stan spoczynku.

– Skarga jest gotowa i może być wysłana w każdej chwili. Dobrego wrażenia nie zrobiło to, że dzień po wizycie premiera w SN prezydent mianował 10 sędziów do Izby Dyscyplinarnej. To jak granie na nosie. Nie można wykluczyć, że polski rząd się zreflektuje. Ale za wiele się już wydarzyło, żeby ktoś miał złudzenia – usłyszeliśmy od jednego z unijnych urzędników. Stanowisko polskich władz także jest znane. – Nie ma podstaw, by KE skierowała skargę do TSUE. Organizacja wymiaru sprawiedliwości jest kompetencją państw członkowskich – mówi wiceszef Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha. – Wiemy, że skarga jest gotowa. Przygotowali ją, zanim otrzymali naszą ostatnią odpowiedź – usłyszeliśmy od osoby zbliżonej do rządu.

W zeszłym tygodniu wydawało się, że po rozmowie premiera Mateusza Morawieckiego z dotychczasową I prezes SN Małgorzatą Gersdorf widmo skargi się oddaliło. Spotkanie miało wysondować, czy możliwe jest obniżenie napięcia wokół zmian w SN oraz nowelizacja ustawy o SN. Chodziło m.in. o przywrócenie do orzekania sędziów przeniesionych niedawno w stan spoczynku i o status Gersdorf. Dla prezydenta i rządu jest byłą I prezes, ale ona sama i wielu sędziów SN oraz znaczna część opozycji uważa ją za urzędującego prezesa. – Tu był możliwy jakiś manewr, ale po tym, co zrobiła, stał się niemożliwy. Zwłaszcza gdyby Komisja wystąpiła ze skargą do TSUE – mówi jeden z polityków obozu rządowego.

Chodzi o informacje o treści spotkania, które pojawiły się na portalu Onet.pl, i publiczne deklaracje Gersdorf o warunkach brzegowych. – Sędziowie zwolnieni po 65. roku życia będą powracać na stanowiska, ja pozostaję pierwszą prezes SN z mocy konstytucji, bez żadnych warunków, należy też przywrócić konstytucyjny charakter Krajowej Rady Sądownictwa – mówiła. Od innych osób zbliżonych do rządu można usłyszeć, że choć szanse na kolejne spotkania maleją, to nie można ich wykluczyć. Do spotkania Morawieckiego z Gersdorf doszło za wiedzą prezesa PiS. Rządowi zależy nie tylko na obniżeniu napięcia wobec zmian w SN, ale i przygotowanej przez resort sprawiedliwości reformy prawa karnego. Stąd nie można wykluczyć, że nowelizacja prawa o Sądzie Najwyższym powstanie. Pretekstem byłoby dopasowanie wysokości uposażeń sędziów SN przeniesionych w stan spoczynku do art. 180 ust. 5 konstytucji, który mówi, że powinno ono wynosić 100 proc., a nie 75 proc. ostatniego wynagrodzenia, jak jest w ustawie.

Na razie strona rządząca, nie zważając na obiekcje Brukseli, realizuje kolejne kroki w celu przebudowy SN. Kancelaria Prezydenta szykuje się do nominacji drugiej grupy nowych sędziów. – Czekamy na uprawomocnienie uchwał KRS i przygotowujemy dokumentację dla prezydenta. W tym tygodniu prezydent ponownie będzie w USA. Gdy stamtąd wróci, będzie mógł przeanalizować wskazania KRS i podjąć decyzję – mówi prezydencki minister Andrzej Dera. W czwartek Andrzej Duda powołał 10 sędziów, którzy mają orzekać w Izbie Dyscyplinarnej SN. Są wśród nich prokuratorzy kojarzeni z ministrem sprawiedliwości (wśród nich Małgorzata Bednarek i Adam Roch, który zasłynął poleceniem przesłuchania kobiety w trakcie porodu) oraz sędziowie sympatyzujący z dobrą zmianą.

Wśród nominatów znalazł się również prof. Jan Majchrowski, który po wybuchu konfliktu wokół Trybunału Konstytucyjnego stanął na czele zespołu ekspertów powołanego przez marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego. Zespół miał się zajmować problemami związanymi z funkcjonowaniem TK. Majchrowski jest typowany na osobę, która będzie kierować pracami Izby Dyscyplinarnej, przynajmniej do czasu wyboru jej prezesa. Ustawa stanowi, że do tego momentu obowiązki prezesa ID wykonuje najstarszy wiekiem sędzia w izbie. – Jesteśmy zadowoleni, że została powołana Izba Dyscyplinarna. To ważny krok na drodze reformy wymiaru sprawiedliwości – podkreśla minister Mucha.

W Naczelnym Sądzie Administracyjnym znajduje się wniosek o zabezpieczenie procesu obsady Izby Dyscyplinarnej (ID), który złożył jeden z uczestników konkursu odrzucony przez KRS. Chce on, by NSA nakazał powołanym przez prezydenta osobom powstrzymanie się od orzekania w SN, dopóki nie zostanie rozpatrzone odwołanie od uchwał KRS o wyborze kandydatów na sędziów ID. Nieoficjalnie wiemy, że NSA zajmował się już tym wnioskiem, a w piątek minął tygodniowy termin na jego rozpoznanie. Nie udało się ustalić, jaka zapadła decyzja. Skład orzekający mógł np. uznać, że w sprawie występuje zawiłe zagadnienie prawne i skierować sprawę do składu poszerzonego, odsuwajc decyzję w czasie.

Rządzący jednak spieszą się do uruchomienia ID. Zdaniem sędziów pośpiech wcale nie wynika z troski o procedowanie spraw, które już czekają na rozpoznanie. Nie ma ich zresztą wiele. Z odpowiedzi na interpelację poselską udzielonej przez wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebiaka wynika, że 21. Sędziowie obawiają się, że rządzący zechcą wykorzystać Izbę Dyscyplinarną do tłumienia krytyki płynącej ze środowiska. Świadczyć mają o tym ruchy powołanych przez ministra sprawiedliwości rzecznika dyscyplinarnego i jego zastępców.

Pod koniec zeszłego tygodnia wezwali oni do siebie czterech sędziów znanych z publicznych wystąpień w celu złożenia wyjaśnień. Wszyscy wezwani to członkowie Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”, włącznie ze stojącym na jej czele Krystianem Markiewiczem. – To, co się dzieje, ma wywołać wśród sędziów efekt mrożący i zamknąć nam usta – mówi Markiewicz. Z taką interpretacją nie zgadzają się przedstawiciele prezydenta. – Izba ma stać na straży wymiaru sprawiedliwości i przywrócić do niego zaufanie. Podkreślał to prezydent, wręczając nominacje – mówi Mucha i dodaje, że działalność ID nie dotyczy orzekania, więc nie ma mowy o efekcie mrożącym. 

]]
Kategorie: Prawo

ENA to już nie automat. Zagraniczne sądy coraz bardziej podejrzliwe wobec Polski

pon., 09/24/2018 - 09:25
&lt![CDATA[

Jeszcze do niedawna to był automat: polski sąd kierował do swojego odpowiednika w UE wniosek o wykonanie europejskiego nakazu aresztowania i skazany bądź poszukiwany, jeśli kwestie formalne nie budziły zastrzeżeń, trafiał pod skrzydła polskiego wymiaru sprawiedliwości. Teraz to się zmienia.

– Zdarzają się sprawy, w których tego automatyzmu już nie ma. Z własnych obserwacji wiem, że dużo ostrożniej do wystawianych przez polskie sądy wniosków o wykonanie ENA podchodzą sądy niemieckie. Z rozmów z kolegami natomiast wynika, że mniej ufają nam także sądy francuskie czy holenderskie – mówi Sławomir Pałka, sędzia Sądu Rejonowego w Oławie.

Prawnicy nie mają złudzeń – poziom nieufności do polskich sądów wzrósł w związku z dwoma wydarzeniami, które miały miejsce na arenie międzynarodowej. Pierwsze to uruchomienie przez Komisję Europejską procedury związanej z naruszeniem praworządności w Polsce, co oczywiście jest efektem zmian, jakie rządzący przeprowadzają od dwóch lat w obszarze wymiaru sprawiedliwości. Drugie to oczywiście wydanie przez Trybunał Sprawiedliwości pod koniec lipca orzeczenia, w którym stwierdzono, że sąd wykonujący ENA, jeśli ma podejrzenia, że osoba objęta nakazem mogłaby być potraktowana niesprawiedliwie w kraju, który żąda jej wydania, powinien takiemu żądaniu odmówić.

– Nie jestem w stanie zweryfikować, czy właśnie na brak praworządności w Polsce powołują się przed zagranicznymi sądami aresztowani. Jednak faktem jest, że po wydaniu orzeczenia przez TSUE sądy np. z Niemiec zadają coraz więcej i coraz bardziej szczegółowych pytań naszym sądom, przez co cała procedura rozciąga się w czasie – relacjonuje sędzia Pałka. Jak podaje, są to pytania np. o to, czy w trakcie procesu oskarżonemu wezwania na rozprawę doręczane były do rąk własnych albo czy wyrok zapadł w obecności oskarżonego czy nie.

– Wcześniej takich pytań nie było. Wystarczało krótkie zapewnienie ze strony polskiego sądu, że wszystko odbyło się zgodnie z obowiązującymi u nas procedurami – relacjonuje oławski sędzia.

Z nieoficjalnych informacji wiemy, że problemy z ENA występują również w Sądzie Okręgowym w Warszawie. Tutaj ponoć sądy zagraniczne zapytały wprost, czy nasze dają gwarancję sprawiedliwego osądzenia sprawy i czy nadal są niezawisłe. Niestety, do czasu zamknięcia numeru nie udało nam się tych informacji potwierdzić, gdyż warszawski sąd nie posiada rzecznika prasowego ds. karnych, a nasze pytania przesłane do sekcji prasowej tego sądu pozostały bez odpowiedzi.

Co ciekawe, okazuje się, że już niedługo problemy spowodowane brakiem zaufania do polskiego wymiaru sprawiedliwości mogą się pojawić także przy ekstradycji naszych obywateli zza oceanu.

– Podczas szkolenia na temat ekstradycji, które zostało zorganizowane przez Prokuraturę Krajową, pojawił się wątek związany z orzeczeniem TSUE w sprawie Celmera. Otóż prowadzący szkolenie urzędnik z USA, zajmujący się przygotowywaniem spraw ekstradycyjnych, wspomniał, że w kilku takich sprawach osoby objęte wnioskiem o ekstradycję powoływały się na argument o braku zapewnienia w Polsce prawa do rzetelnego procesu – opowiada Dariusz Mazur, sędzia Sądu Okręgowego w Krakowie.

Jak dodaje, żadna z tych spraw jeszcze się nie zakończyła, więc na razie nie wiadomo, czy taka strategia obrony okaże się skuteczna.

Jeżeli spełnią się czarne scenariusze, będzie to oznaczało, że Polska nie będzie w stanie ściągnąć do kraju osób, które popełniły przestępstwa lub są o to podejrzewane. Tym samym osoby takie nie zostaną przez nasz wymiar sprawiedliwości ukarane lub osądzone.

Takich obaw nie ma strona rządowa. Tuż po wydaniu wyroku przez TSUE m.in. minister sprawiedliwości twierdził, że orzeczenie w sumie jest zbieżne z tym, co twierdzi nasz rząd, a w kwestii wniosków o wykonanie ENA nic się nie zmieni, gdyż TSUE nie stwierdził wprost, jakoby nasz kraj naruszał zasady praworządności. 

]]
Kategorie: Prawo

Problemów z losowym przydziałem spraw ciąg dalszy

pon., 09/24/2018 - 09:25
&lt![CDATA[

Środowisko sędziowskie od początku podkreślało, że losowanie wszystkich członków składów zawodowych spowoduje, że będą ogromne kłopoty np. z wyznaczaniem wokand. Na początku Ministerstwo Sprawiedliwości planowało, że uda mu się uporać z tymi problemami do kwietnia. Nie udało się. Stąd w marcu pojawiła się pierwsza zmiana regulaminu urzędowania sądów powszechnych i przesunięcie terminu, od którego losowo byliby przydzielani wszyscy członkowie składów zawodowych na 1 października br. Te kilka dodatkowych miesięcy nie wystarczyło resortowi, gdyż właśnie pojawił się kolejny projekt zmian, który zakłada, że sędziowie do składów wieloosobowych będą losowani dopiero po 1 stycznia 2018 r.

]]
Kategorie: Prawo

Szczerski: Nie ma możliwości, aby prezydent Duda uznał, że prof. Gersdorf jest nadal I Prezesem Sądu Najwyższego

ndz., 09/23/2018 - 13:29
&lt![CDATA[

Szczerski i Skurkiewicz, którzy byli gośćmi niedzielnego poranka w Polsat News, byli pytani o spotkanie premiera Mateusza Morawieckiego z prof. Małgorzatą Gersdorf.

"Zawsze warto rozmawiać, nawet jeżeli jesteśmy na dwóch przeciwstawnych biegunach. Niezależnie od tego, jakie stanowisko zajmuje pani profesor, warto wyciągać rękę do pojednania i zgody" – ocenił Skurkiewicz.

Wiceszef MON zapewnił, że rząd nie wycofuje się z reformy wymiaru sprawiedliwości, ponieważ - jak zauważył - zmian tych oczekuje 82 procent opinii publicznej. "PiS jest zdeterminowane, żeby reformę wymiaru sprawiedliwości doprowadzić do końca. Wymiar sprawiedliwości wymaga naprawy" - oświadczył.

Szczerski powiedział z kolei, że premier Morawiecki spotyka się z "każdym obywatelem, także z sędzią w stanie spoczynku, panią profesor Gersdorf", ale "jakiekolwiek spotkanie kogokolwiek z kimkolwiek nie ma żadnego wpływu na to, jak wygląda system prawny w Polsce. Żeby zmieniło się cokolwiek, jeśli chodzi o sądownictwo, musiałoby dojść do zmiany prawa" – podkreślił.

"Polska jest państwem prawa, jeśli ktokolwiek chce zmienić tę ustawę, powinien złożyć wniosek legislacyjny.(...) pan prezydent żadnego wniosku (legislacyjnego) dotyczącego zmiany ustaw sądowych nie przewiduje" - powiedział szef gabinetu prezydenta.

Szczerski podkreślił, że nie ma możliwości, aby prezydent Duda uznał, że prof. Gersdorf jest nadal I Prezesem Sądu Najwyższego. "(Gersdorf) przestała być prezesem Sadu Najwyższego z mocy ustawy" - oświadczył.

Do spotkania szefa rządu z prof. Małgorzatą Gersdorf doszło w środę w Sądzie Najwyższym. Do rozmowy premier odniósł się jeszcze w trakcie swojej wizyty w Salzburgu, gdzie uczestniczył w nieformalnym szczycie UE. Morawiecki poinformował wówczas, że w trakcie spotkania nie zapadły żadne ustalenia, a samą rozmowę ocenił jako "dobrą". Szef rządu podkreślił, że obie strony ustaliły, aby nie informować o szczegółach spotkania. Według rzecznika SN sędziego Michała Laskowskiego, spotkanie miało charakter wstępny.

Gersdorf odniosła się do spotkania w piątek, kiedy to przedstawiła swoje oświadczenie, w którym znalazły się "warunki minimalne i brzegowe", które miała przedstawić szefowi rządu w środę. Wśród nich znalazło się m.in. to, że "sędziowie wszyscy zwolnieni z uwagi na 65. rok życia, będą powracać na swoje stanowisko", a ona pozostanie nadal I prezesem SN "z mocy konstytucji - bez warunków". Dodała, że podniosła również, iż "należy przywrócić konstytucyjny charakter KRS i procedowania w KRS".

Zgodnie z ustawą o Sądzie Najwyższym, która weszła w życie 3 kwietnia, w dniu następującym po upływie trzech miesięcy od tego terminu w stan spoczynku przeszli z mocy prawa sędziowie SN, którzy ukończyli 65. rok życia. W związku z tym od 4 lipca przestali - według ustawy - pełnić swoje funkcje. Mogli dalej orzekać, jeśli w ciągu miesiąca od wejścia w życie nowej ustawy złożyli stosowne oświadczenie i przedstawili odpowiednie zaświadczenia lekarskie, a prezydent wyraził zgodę na dalsze zajmowanie przez nich stanowiska sędziego SN.

Małgorzata Gersdorf, która ukończyła 65. rok życia, nie złożyła takiego oświadczenia. Gersdorf - wybrana na I prezesa SN w 2014 r. - podkreślała wielokrotnie, że kadencja I prezesa SN zgodnie z konstytucją trwa 6 lat. Jeszcze w końcu czerwca Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN w przyjętej jednogłośnie uchwale podkreśliło, że sędzia Gersdorf pozostaje zgodnie z Konstytucją RP I prezesem Sądu Najwyższego do dnia 30 kwietnia 2020 r. Jak informował zespół prasowy SN, sędzia Gersdorf nadal przychodzi do pracy w SN.

W ostatnich dniach wiceszef Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha poinformował PAP, że pracami SN będzie kierować najstarszy stażem prezes Izby SN, czyli w praktyce prezes Dariusz Zawistowski. Kierujący wcześniej pracami SN prezes Józef Iwulski oraz 6 innych sędziów otrzymali pismo prezydenta zawiadamiające o przejściu w stan spoczynku. 

]]
Kategorie: Prawo

Bezpłatna pomoc prawna od 1 stycznia 2019 r.

ndz., 09/23/2018 - 10:00
&lt![CDATA[

Krąg osób, które mogą z takiej pomocy skorzystać jest bardzo szeroki. Zgodnie z ustawą nieodpłatna pomoc prawna i nieodpłatne poradnictwo obywatelskie od 1 stycznia 2019 r. przysługują każdej osobie, która nie jest w stanie ponieść kosztów odpłatnej pomocy prawnej. W jaki sposób jest to weryfikowane? Bardzo prosto - poprzez podpisanie oświadczenia.

Osoba uprawniona, przed uzyskaniem nieodpłatnej pomocy prawnej lub nieodpłatnego poradnictwa obywatelskiego, składa pisemne oświadczenie, że nie jest w stanie ponieść kosztów odpłatnej pomocy prawnej.

W ramach bezpłatnej pomocy prawnika można liczyć na to, że prawnik podczas spotkania poinformuje nas o obowiązującym stanie prawnym oraz przysługujących uprawnieniach lub spoczywających na nas obowiązkach, także w związku z toczącym się już postępowaniem przygotowawczym, administracyjnym, sądowym lub sądowoadministracyjnym. Zgodnie z ustawą prawnik powinien też wskazać sposób rozwiązania problemu prawnego oraz może sporządzić projekt pisma, z wyłączeniem jednak pism procesowych w toczącym się postępowaniu przygotowawczym lub sądowym i pism w toczącym się postępowaniu przed sądem administracyjnym.

Ponadto osoba korzystająca z pomocy może być objęta darmową mediacją. Możliwe jest także sporządzenie projektu pisma o zwolnienie od kosztów sądowych lub ustanowienie pełnomocnika z urzędu w postępowaniu sądowym lub ustanowienie adwokata, radcy prawnego, doradcy podatkowego lub rzecznika patentowego w postępowaniu sądowoadministracyjnym. Prawnik poinformuje także o kosztach postępowania i ryzyku finansowym związanym ze skierowaniem sprawy na drogę sądową.

Należy mieć na uwadze, że bezpłatna pomoc prawna nie obejmuje spraw związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej, z wyjątkiem przygotowania do rozpoczęcia tej działalności.

Mapa punktów, w których udzielane są darmowe porady prawne >>

Nieodpłatne poradnictwo obywatelskie zgodnie z przepisami ustawy obejmuje poinformowanie osoby korzystającej z pomocy o przysługujących jej uprawnieniach lub spoczywających na niej obowiązkach oraz wsparcie w samodzielnym rozwiązywaniu problemu, w tym, w razie potrzeby, sporządzenie wspólnie z osobą uprawnioną planu działania i pomoc w jego realizacji. Nieodpłatne poradnictwo obywatelskie obejmuje w szczególności porady dla osób zadłużonych i porady z zakresu spraw mieszkaniowych oraz zabezpieczenia społecznego. Nieodpłatne poradnictwo obywatelskie obejmuje również nieodpłatną mediację.

Bezpłatna mediacja obejmuje poinformowanie o możliwościach skorzystania z polubownych metod rozwiązywania sporów, w szczególności mediacji oraz korzyściach z tego wynikających; przygotowanie projektu umowy o mediację lub wniosku o przeprowadzenie mediacji; przygotowanie projektu wniosku o przeprowadzenie postępowania mediacyjnego w sprawie karnej; przeprowadzenie mediacji oraz udzielenie pomocy w sporządzeniu do sądu wniosku o zatwierdzenie ugody zawartej przed mediatorem.

Osobom ze znaczną niepełnosprawnością ruchową, które nie mogą stawić się w punkcie udzielania porad prawnych/obywatelskich osobiście, oraz osobom doświadczającym trudności w komunikowaniu się - może być udzielana nieodpłatna pomoc prawna lub świadczone nieodpłatne poradnictwo obywatelskie także poza punktem albo za pośrednictwem środków porozumiewania się na odległość.

Podstawa prawna:

Ustawa z dnia 5 sierpnia 2015 r. o nieodpłatnej pomocy prawnej oraz edukacji prawnej (Dz.U. 2015 poz. 1255 z późn. zm.)

]]
Kategorie: Prawo

Przetwarzanie danych osobowych na podstawie prawnie uzasadnionego interesu

sob., 09/22/2018 - 10:30
&lt![CDATA[

Na podstawie RODO możliwe jest przetwarzanie danych osobowych, jeśli jest to niezbędne do celów wynikających z prawnie uzasadnionych interesów realizowanych przez administratora lub przez stronę trzecią. Dopuszczone jest więc korzystanie z danych osobowych, jeśli jest to uzasadnione obiektywną korzyścią jaką może to przynieść administratorowi lub osobie trzeciej. Przetwarzanie danych osobowych na podstawie prawnie uzasadnionego interesu jest przy tym tak samo legalne, jak np. przetwarzanie w oparciu o zgodę osoby, lub inną podstawę prawną.

Prawnie uzasadnione interesy administratora lub osób trzecich mogą być różnorodne. Nie wskazując ich zamkniętego katalogu, RODO wymienia tutaj m.in. przeciwdziałanie oszustwom i nadużyciom, zapewnienie bezpieczeństwa sieci i informacji, marketing bezpośredni oraz przekazywanie danych między spółkami z grupy kapitałowej w celach administracyjnych. W praktyce wiele innych operacji również będzie przynosić administratorowi wymierną korzyść, wobec tego będą one mogły być również uznane za usprawiedliwione. Chodzi przykładowo o takie działania jak: prowadzenie analityki korzystania z serwisu internetowego, przetwarzanie danych pracowników w celu organizacji wyjazdów służbowych lub szkoleń, udostępnianie przez agencję rekrutacyjną przesłanych aplikacji potencjalnym pracodawcom, przetwarzanie danych pracowników kontrahenta w celach kontaktowych, czy śledzenie floty samochodów z wykorzystaniem technologii GPS.

Należy jednak pamiętać, że samo odnoszenie korzyści z operacji przetwarzania przez administratora lub osobę trzecią nie stanowi jeszcze o jej dopuszczalności. Zgodnie z art. 6 ust. 1 pkt. f) RODO podstawa ta nie będzie mogła być zastosowana, jeśli nadrzędny charakter wobec tych interesów mają interesy lub prawa i wolności osoby, której dane dotyczą, a w szczególności dzieci.

Trzystopniowy test

Na podstawie RODO można zatem mówić o trzech konstruktywnych elementach prawnie uzasadnionego interesu jako podstawy prawnej przetwarzania danych osobowych. Te trzy elementy muszą zostać uwzględnione przez administratora w formie tzw. testu trzystopniowego, w celu oceny, czy podstawa uzasadnionego interesu może być w danym przypadku zastosowana.

Po pierwsze, administrator musi jasno określić i zidentyfikować cel przetwarzania i interes jaki ma być realizowany („test celowości”). Przetwarzanie musi przynosić realną korzyść administratorowi, osobie trzeciej lub szerszej społeczności. Sam interes musi być rzeczywisty, nie może być sformułowany ogólnikowy, a także musi być zgodny z prawem i normami etycznymi (co wyklucza uznanie, że wysyłanie spamu może być realizowane w uzasadnionym interesie).

Po drugie, przetwarzanie musi być niezbędne dla osiągnięcia tego interesu („test niezbędności”). Oznacza to, że jeśli istnieje realna (tj. niewiążąca się z niewspółmiernie większym wysiłkiem lub kosztami) alternatywa wobec planowanego procesu, mniej ingerująca w prywatność i prawa osób fizycznych, proces ten nie jest niezbędny oraz nie może być oparty na prawnie uzasadnianym interesie.

Po trzecie, administrator musi zważyć własne interesy z interesami oraz osób, których dane mają być przetwarzane („test balansujący”). Konieczne jest przeanalizowanie w sposób obiektywny, czy planowany proces może np. prowadzić do ograniczenia ich prywatności, utrudniać wykonywanie przez nich swoich praw, doprowadzić do utraty przez nich kontroli nad danymi, lub też grozić powstaniem jakichkolwiek strat moralnych lub finansowych po ich stronie. Te interesy administrator musi zważyć względem innych interesów, odpowiadając przykładowo na pytania, jakie skutki będzie miało zaniechanie operacji przetwarzania, czy przetwarzanie służy także interesowi społecznemu lub osobom, których dotyczy itd.

Test trzystopniowy należy rozpatrywać także w kontekście wynikającej z RODO zasady rozliczalności, która wiąże się z koniecznością wykazania przez administratora przestrzegania obowiązków w zakresie ochrony danych osobowych. Tym samym administrator powinien również dokumentować przeprowadzenie trzystopniowego testu w odniesieniu do każdej operacji, która ma zostać oparta na podstawie prawnie uzasadnionego interesu. Dokument zawierający wynik przeprowadzonej analizy może być jedynym sposobem wykazania w razie ewentualnej kontroli, że wybierając tę podstawę przetwarzania, administrator dokonał oceny zasadności tego wyboru oraz uwzględniło prawa i interesy osób, których dane mają być przetwarzane.

Kiedy stosować prawnie uzasadniony interes

Ze względu na swoją elastyczność i możliwość zastosowania do różnorodnych operacji przetwarzania, podstawa prawnie uzasadnionego interesu może okazać się bardzo przydatnym rozwiązaniem dla administratorów. Na tej podstawie mogą być realizowane rutynowe procesy w ramach organizacji związane z przetwarzaniem danych, które nie mogą być oparte na innych podstawach. Z drugiej strony, jeśli istnieje możliwość oparcia przetwarzania na innej podstawie (np. w związku z koniecznością realizacji umowy), prawnie uzasadniony interes nie powinien być wykorzystywany.

Przetwarzanie takie nie powinno również nadmiernie ingerować w prywatność osób fizycznych lub wiązać się ze znacznym ryzykiem wyrządzenia im szkody. W każdym razie, co do zasady, operacje dokonywane w ramach prawnie uzasadnionego interesu należy zasadniczo ograniczyć tylko do tych, których osoby mogą lub powinny się spodziewać, na przykład ze względu na istniejącą relację z administratorem. Tym samym prawnie uzasadniony interes nie powinien być domyślną podstawą przetwarzania, którą stosuje się do większości operacji, ze względu na pozorna łatwość jej zastosowania. Podstawa ta nie będzie mogła być wykorzystywana w każdym przypadku.

Jednocześnie jej wybór wiąże się z dodatkowymi obowiązkami. Oprócz konieczności przeprowadzenia i udokumentowania wyników testu trzystopniowego, administrator powinien poinformować osoby, których dane dotyczą o tym jakie uzasadnione interesy są realizowane oraz powinien umożliwić im wyrażenie sprzeciwu wobec operacji opartych na tej podstawie.

Artur Piechocki, radca prawny i Daniel Siciński LLM, aplikant radcowski w Kancelarii APLaw Artur Piechocki

]]
Kategorie: Prawo

Strony